Forum dla Singli i Samotnych

Pełna wersja: podróże małe i duże, czyli zrób to sam
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Stron: 1 2
Zaczynam się czuć jak rosnący potwór pochłaniający wolno dział hobby Wink, ale wpadła mi do głowy taka myśl, żeby dzielić się w jakimś miejscu na forum naszymi doświadczeniami z podróży- polecić miejsce na nocleg, przybliżyć panujące w kraju obyczaje czy zapytać forumersów o ich doświadczenia i pomoc.
Moim głównym celem podróży jest Italia i co roku staram się tam spędzić trochę czasu, a ukochanym miastem Rzym. Jeśli ktokolwiek będzie wybierał się do tego miasta, proponuję zakwaterować się nad morzem w Nettuno, Anzio (miejscu urodzin Kaliguli i Nerona) czy w Ostia Antica i dojeżdżać pociągiem do centrum Rzymu - Termini. Bilety kolejowe są niedrogie i tygodniowy sieciowy na podmiejskie pociągi, metro i autobusy kosztuje 28 euro, zaś pojedynczy bilet w jedną stronę np z Anzio do Rzymu ok 3 euro. Pamiętajcie, ze w całych Włoszech bilet kolejowy kasuje się na stacji w żótych machinettach, inaczej może być kiepsko Undecided
Nie pakujcie się do miasta samochodem, bo to dziki kraj i kierowcy nie rozumieją, że te białe kreski na jezdni oznaczają liczbę samochodów mogących stanąć obok siebie...według Włochów zawsze może się zmieścić więcej.
Sam Rzym warto zwiedzać tematycznie, szczególnie, gdy planuje się kolejną wizytę (a to miasto ma całą masę tajemnic i legend), czyli na przykład obejrzeć je z perspektywy czasów Pryncypatu, innym razem przez pryzmat chrześcijaństwa, a kolejnym śladami Berniniego i Borrominiego i wielkich dzieł powstałych w wyniku ich artystycznej rywalizacji. W wielu miescach woda "z kraników" jest pitna i wręcz znakomita - na przykład kran umieszczony przy gelateria tre colori na Piazza Navona służy właśnie nie tylko do mycia rąk, ale też do napełniania butelek. Poza wielkimi atrakcjami Rzymu trzeba koniecznie odwiedzić rzymskie soho, czyli Trastevere (Zatybrze) - tam jeszcze zachował się klimat włoskich miast bez turystów, za to pełnych małych sklepików z pięknymi ręcznie robionymi przedmiotami. na Zatybrzu jest też Giannicolo - wzgórze z imponującą panoramą miasta... dla której chce się wracać wciąż i wciąż.
eeech
bacini
Bardzo lubię podróże małe i duże, no i te średnie też Big Grin. Takie porady kogoś kto zna dane miejsce są cenne. U mnie jest trochę inaczej, gdyż ja nie lubię wracać w to samo miejsce, tylko chcę zwiedzić coś nowego. Dlatego planując nowy wyjazd zazwyczaj omijam te miejsca, które wcześniej widziałam i szukam nowych. Czasem warto wrócić w to samo miejsce gdy za pierwszym razem nie zobaczyło się wszystkiego, co chciało się zobaczyć, ale to są wyjątki jak wspomniany przez ciebie Rzym czy choćby nasz Kraków, które mają tyle ciekawych miejsc, że za jednym razem nie sposób tego wszystkiego zobaczyć.
Furba, nie przejmuj się Smile forum jest po to aby pisać, i dać innym poczytać Smile Dzięki temu to miejsce żyje.

Co do podróży, to również je uwielbiam. Moje ostatnie wojaże były inspirowane historią starożytną, która od dziecka mnie fascynowała.
Tak więc podzielam Twój zachwyt nad Rzymem, zeszłam go w szerz i wzdłuż, ale niestety bez Zatybrza, do którego zniechęcił mnie na miejscu chłopak, który pracował na kempingu skąd miałam swoją bazę wypadową. Teraz żałuję, jak czytam co tam mogłam znaleźć :/

Potem były Ateny a następnie Egipt, gdzie płynąc Nilem od Luksoru do Asuanu po drodze zwiedzałam pozostałości tej niesamowitej cywilizacji.
Widok Nilu i okalającego lądu o świcie to jeden z najpiękniejszych jakie widziałam Smile

Nie widziałam jednak piramid i muszę to kiedyś nadrobić.

Teraz jednak robię sobie przerwę od zagranicznych wojaży (no chyba, że coś okropnie mnie zainteresuje) i skupiam się na naszym pięknym kraju Smile
hehe DeeDee ja wiem, że Ty secjalnie tych piramid nie zobaczyłaś, żeby mieć dobry powód do powrotu Cool
Mimo, że Rzym kocham bezwarunkowo, to przecież nie samym Rzymem furba żyje i szwęda się i po innych częściach Italii.
W październiku 2011 roku postanowiłam doświadczyć toskanii południa , czyli Puglii. To niezwykle malowniczy region na samym południu Włoch, usiany "smerfnymi domkami" - trulli, ze stolicą w Bari. To tam zaczęliśmy naszą przygodę, ale tylko po to, by z lotniska dotrzeć do Polignano a Mare, skąd codziennie ruszaliśmy do innego miasta. Co ciekawe, w naszych planach początkowo nie było Ostuni (citta bianca), o istnieniu którego opowiedziała nam dziewczyna wynajmująca mieszkanie. Pełne słońce, 27 stopni i my w białym mieście bez kątów prostych: domki (bo nie domy), ulice, place i schody przenikały się ze sobą, jakby ulepione z białej masy; widok po zachodzie słońca był równie porażający nasze słowiańskie oczy. Różowy kolor zachodzącego słońca odbijając się od intensywnie białych ścian z każdą chwilą robił się bardziej i bardziej hipnotyzujący.Koniecznie, ale to koniecznie musicie zobaczyć to miasto. Do tej pory najpiękniejsza wydawała mi się Siena, ale Ostuni ją zdeklasowało...jak Kowalczyk Bjoergen w Jakuszycach...
Miejscem, gdzie stężenie "smerfnych domków" jest większe niż sinic w sezonie w Bałtyku jest Alberobello - to jedno z wielu włoskich miast wpisanych na listę dziedzictwa narodowego UNESCO. Okrągłe domki pomalowane na biało i pokryte kamiennymi dachówkami są pozostałością po czasach, kiedy, chcąc uniknąć płacenia podatku od nieruchomości, burzono takie trullo udając, że to zwykła kupa gruzu i odbudowując je zaraz po odejeździe poborców podatkowych.
Jetem przekonana, że Puglia ze swoimi uroczymi miasteczkami zwykle sąsiadującymi z morzem takimi jak Monopoli, Bari, Ostuni, Polignano a Mare, Alberobello czy Cisternino już wkrótce stanie się prawdziwym rajem dla turystów... póki co, pewnie kiepska znajomość języka angielskiego tubylców odstrasza co bojaźliwszych, bo było ich jak na lekarstwo.
bacini Buziak



Poszukuję osób, które zechciałby wyrazić swoją opinię nt. Czarnogóry. Moja znajoma była tam kiedyś i poleciła mi wakacje w tym kraju. Podobno jest piękna, piękniejsza od Chorwacji, w której byłam jakieś 10 lat temu, kiedy turystyka na nowo zaczęła się rozwijać po wojnie domowej, wtedy było jeszcze tanio i bez tłoku turystów. W Czarnogórze jest podobno spokojniej, niewielu turystów i jest całkiem tania.
Amelio w Czarnogórze nie byłam, ale moja znajoma organizuje tam wczasy dla znajomych. Ma chętnych na cały autokar i nawet więcej, ale ze względu na ograniczoną liczbę miejsc w autokarze ma ograniczone pole manewru. W ubiegłym roku koszt takiego pobytu 10 dni pobytu + dojazd kosztował ich 550 zł. W tym roku znowu jadą w czerwcu, ale nie wiem ile płacą. Są zachwyceni Czarnogórą.
też postanowiłam zasięgnąć opinii nt Czarnogóry po tym jak przeczytałam , że tam sie za darmo jedzie (prawie)... i trafiło na nurków, którzy byli zachwyceni krajobrazami, architekturą i nie banalnością Czarnogóry. Ale wspominali też bardzo zimną wodę. Niestety nie wiem czy to zimne prądy czy była to przypadkowa jednorazowa sytuacja i zbieg okoliczności, ale warto to sprawdzić, jeśli jest się miłośnikiem chlapania w wodzie.
no..to całuję Buziak
Dziewczyny, dziękuję Wam za infoSerducho
Sprawdziłam na kilku portalach turystycznych i na ogół podają, że temperatura wody w okresie letnim waha się od 24 do 27C więc chyba aż tak źle nie jest. Poza tym nie nurkuję, bo nie umiem, pływam rekreacyjnie i to blisko brzeguWink.
Czarnogóra wygląda pięknie przynajmniej na zdjęciachHeart:
Montenegro
A wysepka św. Stefana wygląda bardzo uroczo.
Muszę tam koniecznie pojechać zanim stanie się tak popularna i droga jak Chorwacja.

Oczywiście czekamy na relację z podróży, bo zapowiada się nieziemsko wprost...to dla wielu dziewiczy i nieznany teren. Co do tych kosztów w Chorwacji, to jest to chyba pojęcie względne...no i pewnie zależy od miejsca, więc opowiem o swoich doświadczeniach. Jak już wspominałam,jadę w tym roku ponownie (hurrrra hurrrra huuurrraaaaa!!!!) na czerwcowy festiwal salsy do Rovinj na półwyspie Istria. Urocze, małe mieszkanka czy studia na starym mieście (2-3 osobowe) tuż przy skalistej plaży (które pokochałam w zeszłym roku) to koszt ok 20 euro od osoby za dobę, obiad w postaci talerza pełnego różnorodnych ryb to koszt ok 35 PLN z winem albo wodą, więc nie jest tak źle...aaa no i w Rovinj woda jest tak czysta, że można ją pić bez obaw prosto z kranu. W tym roku jedziemy w 7 osób i wynajęliśmy 3 małe mieszkanka obok siebie.Poniżej przesyłam link do włoskiej strony z apartamentami w Rovinj, endżoj:
http://www.rovinj.info/itl/private/search_karta.asp

ps. w zeszłym roku festwal oblegała spora grupa warszawska...nawet mnie prześladowali, żeby im zdjęcia na basenie w girlandach robić hahahahaha, więc jakby co, to wszyscy z Wawy mogą popytać "bezpośrednio" - znak rozpoznawczy "girlandy tu i ówdzie"...gdyż niekoniecznie na szyi Cool
besosy chicos
salve!
Po powściągliwej relacji z toskanii południa przyszedł czas na toscanę właściwą. Byłam tam dwa razy - pierwszy raz z wycieczką (mój niezależny duch organizatora mimo szczerych starań ze strony pani pilot powiedział sobie - pierwszy i ostatni raz autokarem z wycieczką gdziekolwiek!). Kilka lat później sama zorganizowałam wyjazd do toskanii, gdzie mieszkaliśmy w kamienicy należącej do ojca Galileusza w Pizie (Tak. Też myślałam, że to taki kiepski khłyt matetinindody , ale nie. Dom faktycznie należał do rodziny, co potwierdzało kilka odnalezionych artykułów i publikacji naukowych;centro storico jakieś 5 min od krzywej wieży i 10 min od dworca kolejowego i autobusowego) - http://www.acasadigalileo.it/ .
Z lotniska w Pizie do centrum miasta jedzie się jakieś 10 min autobusem miejskim, więc postanowiliśmy zrobić z Pizy punkt wypadowy na region. A było co zwiedzać. Ponieważ pora była wiosenna, a pierwsze dni intensywnie słoneczne, postanowiliśmy je spędzić na plaży w Tirrenii (20 min autobusem od Pizy, gdzie szerokie piaszczyste plaże przypominały te polskie, ale raczej z Międzyzdrojów niż z Łeby). Warto dodać, że po 1 maja plaże były płatne.Potem przyszedł czas na zwiedzanie: Florencja, Siena - to punkty obowiązkowe każdego wyjazdu. We Florencji porzuciłam na chwilę swoich polskich znajomych, żeby spotkać się z włoskimi. Jeden z nich zaczepiał ludzi (pewnie w większości turystów) pytając,gdzie tu można coś zjeść. Było to o tyle komiczne, że co i rusz mijaliśmy jakieś knajpki, z których dobywały się boskie zapachy....no cóż....włosi i jak tu ich nie kochać hehehe.Pamiętam, że podzieliłam się z nimi moimi wątpliwościami czy odwiedzić Arezzo czy Volterrę, ale Dario szybko je rozwiał rekomendując Arezzo, które było tłem dla filmu Życie jest piękne. Siena ochrzciła nas dotkliwie, a szkoda, bo najpiękniej wygląda skąpana w słońcu ...i taką chcę ją pamiętać. Do miejsc godnych polecenia należy z pewnością San Gimignano nazywane manhattanem średniowiecza ze swoimi strzelistymi wieżowcami (z Pizy łapiemy pociąg do Empoli, a tam przesiadamy się w autobus miejski, który wiezie nas coooraz wyżej).
Wiem, że chciałabym tam wrócić jeszcze kiedyś, tym razem skupiając się na zwiedzaniu pięknych nadmorskich miasteczek o wspólnej nazwie Cinque terre http://www.cinqueterre.it/multimedia.php...d7135963c1 , Volterry i miasteczka Vinci...no i wrócę do swojej kochanej Sieny...chociaż na jeden dzień. Jeśli macie pytania dotyczące chociażby Toskanii chętnie coś podpowiem czy poradzę.
vi bacio ed abbraccio
ciao
Stron: 1 2